[Klikniecie na zdjęcie wyświetla oryginał o podanych rozmiarach. Jeśli rozmiary nie zostały podane oznacza to, iż nie przekraczają 50 KB.]
| Spotkaliśmy się - tradycyjnie - w 'Peronie' (Piotrkowska), gdzie czekaliśmy na spóźnialskich, beztrosko zajmując się obgadywaniem nieobecnych i omawianiem dalszej części wieczoru. Nerwowa atmosfera oczekiwania na coś wielkiego powoli udzielała się wszystkim - byliśmy spragnieni obiecanych atrakcji (a nawet niektórzy krwi...:-) | |
| Na szczęście, dość szybko atmosfera ulegała rozprężeniu (czasami aż zanadto :))) i groźby uszkodzenia ciała tudzież śmierci - szczególnie w odniesieniu do mocno spóźnionych, a nawet - o zgrozo! - nieobecnych (choć się zapowiedzieli), rozpuściły się w ogólnym tumulcie, typowym dla tego typu lokali. | |
| Po zgarnięciu niedobitków można było wreszcie zmienić lokal na bardziej ożywiony - by zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami - zająć się rozrywkami ogólnie rozwijającymi (zarówno fizycznie jak i intelektualnie) - przenieśliśmy się więc do 'Metropolis' (Kościuszki). | |
| Pierwsze koty za płoty - stół bilardowy był zarezerwowany wcześniej, więc na szczęście nie mieliśmy problemów z dobiciem się do niego. Chętni od razu złapali się za kije podczas gdy pozostali zaanektowali dwa zwykłe stoliki pod szaleństwo Scrabble'a i gier karcianych. Czasem nie wszystko szło tak jak chcieliśmy - ale dyskusje trwały (jak na grupowiczów przystało) . | |
| Rotacje przy kolejnych stołach gier trwały, podzespoły tasowały się składami, poszukując układów optymalnych (tylko bez żadnych skojarzeń, proszę), podczas gdy zaczęli się też wyłaniać liderzy poszczególnych konkurencji - jak się później okazało i tak poziom zawodników był przerażająco wyrównany... | |
| Wielu próbowało sił w każdej konkurencji, by w końcu skupić się na tej, w której odnosili miażdżące zwycięstwa. Na szczęście obeszło się bez krwiożerczych sporów... Modły, oczekiwania pełne nadziei, prośby w głębi ducha - tak, ale bez rozlewu cennego płynu krążącego w naszych żyłach. | |
| Oprócz stołów przy których rozgrywały się dramatyczne potyczki (w bilard, scrabble, brydża i kierki) - zabawialiśmy się też sportami innego typu. Przez pewien czas jedna z trambambuli (piłkarzyki), rozgrzewała się do czerwoności, podczas gdy oszalałe z emocji tłumy (w liczbie ok. 4 osób), dopingowały drużyny niebieskich i czerwonych plastykowych ludzików na prętach. Zabawy z udziałem ostrych przedmiotów, również miały swoich zwolenników - na szczęście otrzymaliśmy rzutki z plastykowymi końcówkami i obeszło się bez ofiar w ludziach. | |
| Role w jakich występowaliśmy często się zmieniały - każdy był raz zawodnikiem, raz kibicem - a i składy zawodnicze do końca imprezy podlegały sporym zmianom - chyba można śmiało powiedzieć, że każdy grał w niemal wszystko i w każdym układzie, będąc też kibicem. | |
| Ogólnie było więcej niż przytulnie - co wspólnie z Yaratch'em! staraliśmy się odpowiednio uwiecznić dla potomnych. Jak wyszło widzicie sami :-) Zdjęcia Ya'ratcha! to są te zamieszczone z prawej strony :-) | |
| A kto nie dojechał niech teraz żałuje :-)) | |
Zdjęć bez napisów (format 480x320/16M, jpg): szukaj na takiej samej stronie - tyle, że na mirrorze (tu już zabrakło miejsca :)
Powrót na stronę P.R.LODZ
Powrót na stronę główną
Opracowanie strony, opis, fotografie i komentarze - Michał Frątczak 'Ender'
|